Czy warto jest żyć
złudzeniami? Ale czymże są złudzenia tak naprawdę? Czy to nie jest zlepek wiary, nadziei, pragnień i marzeń?Złudzenia to wszystko, co chcemy widzieć i co chcemy myśleć. Złudzenia sprawiają, mimo iż ulica jest nadal szara, ściany
nadal obdrapane, ludzie nadal pochmurni, ale jest coś co pcha nas do
przodu. Coś co mówi nam, że może za rogiem czeka na nas coś cudownego.
Szczęście? Radość? Ciepłe serce drugiej osoby? Złudzenia nadają sens
naszemu życiu. Podtrzymują sens życia, tak jak dmuchanie sprawia, że
ogień w końcu się rozpali. W końcu znajdziemy to coś. To coś, dzięki
czemu można będzie wstać rano, uśmiechnąć się, nawet do siebie albo do
głupiej poduszki i powiedzieć czeka dzisiaj na mnie coś fantastycznego,
może będą dzisiaj problemy, może jakiś smutek, żal, ale warto, bo jednak
to coś co czai się za rogiem dzisiaj tam jest a jutro będę cieszył się,
że przeżyłem kolejny dzień samotnie lub z kimś ważnym. Może ten dzień
pozwoli mi poczuć coś więcej do kogoś, może będę miał okazję wykorzystać
możliwości, które nie zawsze są w zasięgu ręki. Może jutra nie
przeżyję, ale dzisiaj z życia skorzystam, niezależnie jak się potoczy.
Warto żyć z złudzeniami a nie nimi.
Bo to tak, jak marzyć, ale nic nie robić w tym kierunku.
Ma to dużą siłę, więc nie bój się budować piękniejszej alternatywnej rzeczywistości.
Każdy człowiek w każdej sekundzie swojego życia projektuje swoją
przyszłość. Każda rzecz, którą robi, myśli i mówi, jest czymś w rodzaju
balonika, który unosi go ku przyszłości. Zależnie od tego jakie
powietrze znajduje się w baloniku, leci wolniej albo szybciej, bliżej
kurzu i ziemi albo bliżej ciepła i słońca.
W zależności od tego jakie emocje towarzyszą ci na co dzień, taka
energia znajduje się w unoszącym cię baloniku. Im więcej jest w tobie
złości, zazdrości, zła, nienawiści, narzekania, koncentrowania się na
wadach i brakach, tym cięższa jest twoja aura i tym niżej latasz.
Im więcej jest w tobie zdrowego optymizmu, dobrych myśli, pozytywnej
energii, skoncentrowania na tym, co ważne, tym jesteś lżejszy i szybciej
fruwasz. I tym łatwiej dostajesz się do jaśniejszych miejsc w naszej
galaktyce.
Marzenia są po to, by je spełniać, a marzenia to nic innego, jak nieprzemyślane cele, które traktujemy przez naszą ograniczoną psychikę za zabawkę, która sama zacznie działać.
To przykre, że zabawki nie działają bez naszej ingerencji.
Czasami i siebie samego potrzeba skrytykować, że jest się pieprzonym leniem, który przez takie podejście spieprzy swoje życie, bo nic samo się nie zrobi i nie przyjdzie, jeżeli samemu się nie ruszy dupy, tym bardziej, jak ktoś pomaga.
Niektórzy działają, ale na całkowicie innej płaszczyźnie, otóż osiągnęli jakieś cele i na nich są a na resztę możliwości, które mogliby wykorzystać, machają.. Niczym żegnająca się familia.
Spieprz sobie życie, jak uważasz że już wystarczająco zrobiłeś, nie pomijając tego że dzisiaj już wysrałeś swoją energię i spuściłeś w wodzie. Często wychodzi tak, że słowa które są jedną z największych mocy, nic nie zdziałają, dlatego albo sami doszli do tego, budząc się pewnego dnia w łóżku, widząc burdel koło łóżka
("pokaż swój pokój a ja powiem ci, kim jesteś"), albo będzie z tym, co zostanie, gdy straci rodzinę i wielu znajomych. Nawet tym bezdomnym rzadko co ludzie pomagają. Co z tego, że dasz komuś jedzenie, czy pięć złotych, oni i tak są na pograniczu z ziemią, dopóki. No właśnie, dopóki nie pójdą do kościoła, nie zejdzie matka boska i ofiaruje odrobinę energii by zaczęli od początku.
Znajdujesz młotek, kilka gwoździ i drewno, co z tego stworzysz? Tak samo jest w trudnych chwilach, gdy tracimy to na co pracowaliśmy przez wiele lat; nie ma młotka, gwoździ i drewna, rusz się, pomyśl, znajdziesz i zaczniesz jeszcze raz od podstaw, kto wie, może ktoś doceni twoją wytrwałość i pomoże przy dążeniu do tego, co było bardzo ważne.
Ludzie zapominają o początkach swojego życia, kiedy zaczynali wszystko od zera. No i co z tego, że się miało podstawy, ale zawsze podstawą będziesz Ty i inny człowiek.
Polecam Ci obejrzeć film Secret (lub przeczytać książkę, jak wolisz) https://www.youtube.com/watch?v=eIuMCRgNi8w - wersja po angielsku Nie wszyscy wierzą w to co oni tutaj mówią, jednak ja wiem, ze to działa. Pewnie słyszałeś już o "myślą stwarzasz" film jest głównie o tym. Pozdrawiam (Rainbowluuu z Aska)
Żałosny wpis... tak jak twoje życie, które sobie niszczysz, a to że twoje "fanki" które stanika w ręce nie miały jeszcze, upodabniają się do tego twojego żałosnego pisania, bo jesteś jakoś tam wpływowy... Nie będę się rozpisywać bo nie ma co strzępić język... w skrócie ogarnij i zakończ tą błazenadę
A jak dla mnie totalnie nie jest to żałosny wpis. Chłopak coś przeżył, czegoś się nauczył, to dzieli się swoimi przemyśleniami...
Co do Ciebie Maks.. Hmm. Nigdy nie pomyślałem, że poczuję się jakby mnie ktoś potrząsnął i opier*olił pisząc posta na blogu, który w sumie skierowany jest do ogółu, a ja czuję jakbyś rozmawiał ze mną w cztery oczy.. Świetne uczucie i bardzo.. Mobilizujące rzekłbym. Dzięki, za kopa w dupę, nie sądziłem, że tego potrzebuję, ale wielkie dzięki Mordko! :)
wpis cudowny jak zawsze ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny wpis. Super że przekazujesz ludziom motywacje, chęci do działania i że jesteś taki pozytywny :D Tak trzymaj! ;>
OdpowiedzUsuńJak zawsze świetny post, dający do myślenia ^^
OdpowiedzUsuńŚwietne ;)
OdpowiedzUsuńmoże mnie odwiedzisz ? xnorciax.fbl.pl
Maks.. Odbiera mi mowę przy Twoich postach. Jesteś niesamowity ziom. Dziękuję za wszystko. Wytrwam.
OdpowiedzUsuń"Nie ma jak mieć wolę walki" Pozdrawiam ślicznie.
Genialny wpis.
OdpowiedzUsuńFajniee <3
OdpowiedzUsuńOdpisujesz na mailu? Mógłby ktoś mi go podać? :) :*
OdpowiedzUsuńPolecam Ci obejrzeć film Secret (lub przeczytać książkę, jak wolisz)
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=eIuMCRgNi8w - wersja po angielsku
Nie wszyscy wierzą w to co oni tutaj mówią, jednak ja wiem, ze to działa. Pewnie słyszałeś już o "myślą stwarzasz" film jest głównie o tym.
Pozdrawiam (Rainbowluuu z Aska)
Żałosny wpis... tak jak twoje życie, które sobie niszczysz, a to że twoje "fanki" które stanika w ręce nie miały jeszcze, upodabniają się do tego twojego żałosnego pisania, bo jesteś jakoś tam wpływowy... Nie będę się rozpisywać bo nie ma co strzępić język... w skrócie ogarnij i zakończ tą błazenadę
OdpowiedzUsuńA jak dla mnie totalnie nie jest to żałosny wpis.
OdpowiedzUsuńChłopak coś przeżył, czegoś się nauczył, to dzieli się swoimi przemyśleniami...
Co do Ciebie Maks..
Hmm. Nigdy nie pomyślałem, że poczuję się jakby mnie ktoś potrząsnął i opier*olił pisząc posta na blogu, który w sumie skierowany jest do ogółu, a ja czuję jakbyś rozmawiał ze mną w cztery oczy.. Świetne uczucie i bardzo.. Mobilizujące rzekłbym.
Dzięki, za kopa w dupę, nie sądziłem, że tego potrzebuję, ale wielkie dzięki Mordko! :)