Człowieka nie można zniszczyć, ale pokonać

Pierwsze dni pracy. Na razie daje rade, nie wiem jak długo bo nigdy nie miałem stałej, ale szczerze jest mi dobrze, ponieważ pracuje z fajnymi ludźmi, w kuchni rządzą Polacy, wiec inni mają mało do gadania. Teraz uczę się wszystkiego co możliwe by w przeciągu miesiąca lub dwóch awansować na wyższe stanowisko. To taki mój cel. Jestem cichy, pracowity, wytrwały i skupiony, więc to oznacza dla innych ciszę przed burzą, tzn. Ja dopiero się rozkręcam. Jeszcze nie wiedzą jaki jestem, do czego jestem zdolny i jak wysokie poprzeczki sobie stawiam. Im wyższe i trudniejsze, tym większą mam satysfakcję. Jeszcze zaskoczę współpracowników.
Najgorsze jest to, że do pracy jadę półtorej godziny z trzema przesiadkami. Co z tego, że się spóźniam, ale to mi nie przeszkodzi w niczym. Uważam, że mam prawo do spóźnień - nie zauważyłem by się rzucali o to do kogokolwiek. Ważne by być.
Jak to jest z tutejszą walutą? Każdy wie, że płaca jest tutaj lepsza niż u nas, ale by moc się oswoić to tworzę sobie tutaj lepszą Polskę - mam na myśli, że jadam to co Polskie, a na walutę patrzę również jak na nasze. Tak jakbym dostawał minimalną 5-8 zł na godzinę, tak tutaj nie patrzę na funta jak na funta, ale jak na złotówki. Jak idę do sklepu i widzę, np. Ketchup "Pudliszki", który kosztuje 1,60, to nie przeliczam razy pięć na złote, ale traktuje to jak zloty sześćdziesiąt, bo płaca jest jak w Polsce, tylko że w funtach brytyjskich. Jak zarobie tu £200 i pojadę do domu, to na dobrą sprawę przywiozę 1000zł, które zarobie w 4 dni, a tam musiałbym harować tygodniami by tyle zarobić, dlatego uważam to za duży plus (pracowanie w Anglii). Najgorsze w tym wszystkim to, że nie ma tu moich najbliższych, ale sprowadzę ich tutaj póki będzie możliwość - nigdy nic nie wiadomo, co Cameron (premier UK) wykombinuje. Jeszcze ta cała sytuacja miedzy krajami NATO, a Rosją...
Trzy miesiące i będę miał przy sobie Eryka, Miłosza i Paulę, potem dojedzie Nikola i mój brat z Krzyśkiem. No i na dobrą sprawę mam w planach przylot do Polski, na kilka dni, za jakiś czas.



Nie miałem zbytnio czasu by robić zdjęcia podczas pracy, ale coś tam dzisiaj zrobiłem:


Orion Rings - niby ohydne, ale kiedyś spróbuję



Mój obiad w trakcie przerwy


Takie mam codziennie widoki. Otwarta kuchnia, więc ludzie widzą co robimy.


Dzisiaj byłem w podobnym stanie, tylko że nie rano, ale po południu..
Lubię robić zdjęcia ludziom, jak śpią. Od zawsze poprawiały mi takie zdjęcia humor. Nie zmęczenie ludzi, ale ich miny. Najnormalniej w świecie, jak ze znajomymi jedziemy gdzieś w długa podróż i zasypiamy, to najnormalniej w świecie robione są zdjęcia, tzw. śpiochom, tak samo jak ktoś naprzeciwko mnie siedzi i śpi, to nie mogę się powstrzymać, więc robię innym. Jak gdyby nigdy nic :D



Na przerwie postanowiłem porobić zdjęcia drogi, którędy często przechodzę.
Uroki Londyńskich dzielnic: 






I moje "selfie":

OBY DO MAJA!



***





Przecież wszystko dzieje się po coś, może nie wszyscy to jeszcze zauważyli, ale wystarczy się skupić. To nie jest trudne usiąść i pomyśleć nad wydarzeniami, które prowadziły do pozytywnych i negatywnych skutków, zawsze były te dwa odbicia, w każdej sytuacji. Z każdej sytuacji znalazło się wyjście i z każdej się znajdzie. Mam taką prośbę do każdego czytelnika mojego bloga. Od tej prośby będzie zależało, czy faktycznie jest w tym prawda czy nie i czy warto wierzyć w moje słowa. Nie chce nikogo przekonywać, ale chce by każdy sam stwierdził czy coś w tym jest, a to wystarczy by zwykłe coś zmieniło się we "wszystko sensowne". Proszę byście cofnęli się do ostatnich bolesnych wydarzeń, które macie już za dobą i oceńcie, czy prócz złych efektów pojawiły się jakieś pozytywne, czy to doprowadziło do czegoś, czego byście inaczej nie zrozumieli lub czego byście nie poznali, czegoś wartościowego gdybyście żyli bez tych bolesnych przejść. Potem otwórzcie oczy i uwierzcie że będzie lepiej, że coś musi się stać złego by wyszło w końcu coś dobrego.
Wielu myślało z nas (nie raz), że to koniec, że nie da się już wyjść z sytuacji, ale to normalne u osób, które są zmęczone, które nie myślą racjonalnie, ale nigdy tak nie było w moim życiu, ani ludzi, których znam. Nigdy nie było braku jakiejkolwiek możliwości przejścia przez te kłopoty, wystarczyło że odczekali, albo po prostu się nie użalali, bo wiedzieli że to strata czasu, to nigdy w niczym nikomu nie pomogło albo mogli poczekać i myśleć pozytywnie albo ruszyli dupska i szukali odpowiedniej drogi do wyjścia ;) Największym kłopotem zawsze było patrzenie na sytuacje, nasz punkt widzenia.

Człowieka można pokonać, ale nie można zniszczyć. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, mamy swój rozum i wiemy jak jest. Nie jesteśmy ze szkła, nie jesteśmy z plastiku, czy z porcelany, nie można nas zniszczyć, można nas pokonać, jesteśmy jak szachy, my robimy na początku za zwykłe pionki, a na odpowiednim poziomie dojrzałości, po przejściach, stajemy na miejscu najsilniejszych pionków. Lecz nawet najsłabszy z nich może przejść przez fale przeciwności. Kiedy zostaniemy pokonani, to możemy spróbować jeszcze raz i tak próbować dopóki nie wygramy. Od razu nie wygramy z mistrzem w szachach, ale jeżeli nauczymy się myśleć i dojdziemy przez błędy do wprawy, to plansza będzie należała do nas. Nawet mistrz ponosi porażki.





18 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis zresztą jak zawsze <3 spróbuje zrobić to o co prosiłeś czytelników. Właśnie dzięki takim wpisom zaczynam uświadamiać sobie swoją wartość ;) dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis, daje do zrozumienia ;*
    Narazie wszystko u mnie się wali, ale będzie dobrze musi być, jestem silna. Życie to nie bajka czasami jest pod górkę :( /Alex

    OdpowiedzUsuń
  3. Tam wszystko wydaje się takie piękne i cudowne, zastanawiam się dlaczego zwyczajne londyńskie dzielnice mnie tak ujęły..monotonia?

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest juz dobrze i to dzieki tobir max ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twoje wpisy ,jak i również Ciebie. ;) dają wiele do myślenia , oraz z każdym dniem , czuję się przez to silniejsza, jesteś moim autorytetem . Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, wszystko dzieję się po coś. Zaczynam wszystko rozumieć:)
    Wszystko powoli staje się łatwiejsze. Dziękuję :*
    Życzę powodzenia w pracy jak i w życiu. ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wpis :***
    Dziekujeeeeee :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam robić ludziom zdj. jak coś piją. xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy wpis : )
    Zamierzam założyć bloga, ale nie wiem co z tego wyjdzie.. / Oliwia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wpis jak zwykle bardzo dobry. Tak "z grubsza" analizując to o co nas poprosiłeś to w większości z tych złych sytuacji wychodzą później te dobre.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wpis mnie zaskoczył, bo przypomniało mi się jak wczoraj pisałam do ciebie. Przepraszam, że nie wysłałm ci tego wypracowania, bo zapomniałam, że nauczycielka je wziela dla siebie, ale skserowałam i zaraz ci przepiszę na maila. Pozdrawiam. Eryka Urba

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo duzo dajesz do zrozumienia i bardzo duzo nauczyłeś mnie w zyciu, nie przestawaj pisac bo robisz to najlepiej, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy, przemyślę to, ale już mi się wydaje, że nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, teraz się cieszę, iż miałam przykre, złe sytuacje, gdyż wyszło z tego coś sensownego. :) /Alicja

    OdpowiedzUsuń
  14. W ciekawy sposób ubierasz to w słowa. ;) Nie przestawaj pisać, bo naprawdę świetnie Ci to wychodzi. A ja z całą pewnością jeszcze wrócę na Twojego bloga.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem szczerze . Co dziennie wracam do momentu z tymi złymi chwilami , niemam juz totalnie siły by myślec pozytywnie . Wydaje mi sie ,ze to co osiągnęłam wszystko zotało zniszczone dla tego niemam po co walczyć , dla kogo .. Walka dla siebie straciła juz na wartości . Fajnie , ze chociaż gdy mam dola mozna zajrzeć do Ciebie i poprawić sobie humor :) ale to i tak za mało ..

    OdpowiedzUsuń
  16. Wpis jak zwykle wartościowy. Dzięki Twoim wpisom coś zmienia się w moim życiu. Dziękuję. <3
    Podziwiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Nawet mistrz ponosi porażki" dokładnie

    OdpowiedzUsuń
  18. Nic nie dzieje się bez powodu!-od dziecka wyznaję tę 'zasadę'. :)

    OdpowiedzUsuń

Thanks for your comment :) See ya later

 

Follow by Email

Blogger news

Najlepsze Blogi

Twitter Updates