Konflikt pokoleń. Deja vu.




Stwierdziłem, że nie ma sensu bym odpuszczał i jechał do Birmingham. To było głupie założenie, a raczej tłumaczenie sobie przez wpływy bliskich, że to nie jest zwykłe stchórzenie. Dla mnie jest. Dla mnie to zwykłe poddanie się i pójście na łatwiznę, a ja tak łatwo się nie poddaję. Przecież tylu ludzi zaczęło od Londynu i jakoś sobie poradzili, więc dlaczego ja mam sobie nie dać rady? bo nie mam na jedzenie, czy trudno z załatwieniem sobie noclegu i pracy? Nikt nie mówił, że będzie łatwo, poza tym to było do przewidzenia, że przynajmniej raz mnie to przerośnie, ponieważ pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji i w tak wielkim mieście, na dodatek w obcym kraju. 


Aktualnie mam już nocleg, więc na jakiś czas nie muszę się o niego martwić, dopóki nie zarobię bym mógł sobie sam wynajmować pokój.
Skoro poznałem tutejsze tereny, poroznosiłem tyle CV i poznałem tylu ludzi, to nie ma sensu bym jechał do innego miasta, po to by zacząć od nowa - tak, to by było od nowa, bo musiałbym poznać okolice, poszukać sobie znajomych, by nie czuć się samotnie i znowu roznosić te papiery po miejscach pracy.


Wczoraj przeprowadziłem z kuzynem dość poważną rozmowę o konflikcie pokoleń. Stwierdziłem, że nie ma co godzić zwaśnionych rodzin, ale przynajmniej można uratować kontakt naszego pokolenia. W każdym pokoleniu znajdą się osoby, które tak twardo stoją przy swoim i nie potrafią postawić się obiektywnie w danej sytuacji, że nie ma sensu ratowania ich relacji, bo na jakiś okres będzie dobrze, ale potem wszystko znowu wróci do tzw. "normy", czyli znajda się kolejne powody do kłótni.
Nie ma chyba rodzin, w których członkowie nie potrafią się dogadać. Zawsze się znajdą osoby, które maja podobne charaktery i nie potrafią odpuścić, a tak jest w przypadku rodzin, bo geny idą od dziadków.


Zauważyliśmy błędy naszych rodziców i każda ze stron robiła oraz robi coś źle.
Ja muszę pogadać ze swoją rodziną i pokazać im jakie błędy popełnili. Ja tez je popełniłem, ale wina należy do braku perspektywy z obu stron, zazwyczaj mamy ją z jednej strony i zazwyczaj tylko o nią się opieramy - nazywa się to subiektywizmem, ale by być obiektywnym trzeba do tego dojrzeć, trzeba poznać sytuacje od drugiej strony, od obu stron i odstawić emocje na bok, bo to sprawy nie załatwi.





Dzisiaj "Walentynki". Jak co roku spędzam je samotnie, ale prawda jest taka, że największymi przeciwnikami tego dnia są osoby zazdrosne, osoby które nie maja z kim go obchodzić. Tutaj już nie chodzi o sens tego święta, bo sensu nie zobaczą single, oczywiście nie będę generalizował, bo są osoby które po prostu myślą i widzą w nim pomimo wszystko sens. Fajnie dać upust i zobaczyć zauroczone i zakochane w sobie pary, które bez takiego święta nie okazywałyby tylu swoich uczuć publicznie. Tak, to prawda że nie można okazywać swoich uczuć, w stronę naszych partnerów tylko raz do roku, ale przez cały rok, a ten dzień ma tylko pokazać, że miłość jest wokół nas, ale nie wszyscy się z nią afiszują publicznie, bo im mniej ludzie wiedzą, tym lepiej. Niektórym, np. mi, często przeszkadza okazywanie sobie głębszych uczuć w miejscach publicznych, niezależnie od płci związku. Co mam na myśli pisząc o "głębszych uczuciach"? Pochłanianie się przy całowaniu, wkładanie sobie języka i przekazywanie sobie tych ślin - to jest dla wielu osób obrzydzające, ale też i dla wielu przykre, bo oni pomimo że uwielbiają się całować, to nie maja z kim i nie chcą oglądać takich sytuacji - empatia. Miło w taki dzień popatrzeć, jak faceci latają z kwiatami przez miasto, czego nie można zauważyć w takiej ilości na co dzień.




***




DEJA VU



Na ogół ludzie nie skupiają się na temacie zmysłów człowieka, ale każdy z nas myślę, że nie raz miał dość dziwne, ale przyjemne uczucie, które potrafiło zszokować. Mam na myśli uczucie zwane "deja vu". Samo pojęcie oznacza z j. francuskiego - "już widziane".
Od XIX w. teorie dotyczące rozumienia tego odczucia ciągle się zmieniały, jedni uważali że można dopatrywać się w tym zjawisku kontaktów z innymi światami, odwoływali się do reinkarnacji, parapsychologii, telepatii, jasnowidzenia, a nawet do istnienia pamięci prenatalnej, czyli tej z ciąży naszych matek. Aktualnie większość uważa, że to zjawisko pochodzi z poprzedniego życia, z miejsc w których byliśmy w poprzednim wcieleniu.
Każdy doświadczył tego w niespodziewanej sytuacji, czy to idąc przez ulice, wchodząc do sklepu, czy idąc na zakupy z bliską nam osobą. Nagle uświadamiamy sobie i nie kryjmy tego słowami "Ej, to już  się wydarzyło", "Pamiętam tę sytuację", "Mam deja vu", "Wiem, co zaraz się stanie".
Powstały różne filmy o tej tematyce, lecz żaden z nich nie pokazuje prawdy na ten temat, a nawet nie są temu bliskie.

Czemu wybrałem ten temat? Bo na ogół ludzie nie szukają odpowiedzi, nie skupiają się na tym, ale i poznawanie takich faktów, może troszeczkę zmienić nasze podejście do otaczającej nas rzeczywistości, w którą czasami trudno uwierzyć, czy to fikcja, powtórka, czy rzeczywistość. Bardziej tajemniczego i tak ciekawego zjawiska w naszym umyśle trudno odnaleźć.
Nasze wrażenie powtórnego przeżywania wydarzeń jest dość intensywne, lecz doświadczając tego, trudno opisać jakiekolwiek okoliczności jego wystąpienia.



"Człowiek podczas deja vu  ma silny dysonans poznawczy. W tym samym momencie doznaje silnych, ale wykluczających się wzajemnie uczuć: poczucia znaności danej sytuacji."


Powiedzmy, że stoimy na przystanku autobusowym w nieznanym nam mieście, wsiadamy do autobusu i doznajemy tego uczucia, że już tutaj byliśmy, ale przecież to niemożliwe, ponieważ jesteśmy w tym miejscu po raz pierwszy, wiemy co zaraz się wydarzy, ale sytuacja przychodzi z taka prędkością, że trudno nam słownie przedstawić, co będzie zaraz, ale w głowie mamy już przedstawiony w pewnym sensie, (nie)świadomy plan wydarzeń. Chwila wydająca nam się znaną, tak naprawdę jest (obiektywnie) nowa, bo wiemy że to po prostu niemożliwe byśmy doświadczyli tego wcześniej.
Deja vu, według badaczy zmysłów ludzkich zakładają, że może być wadą pracy mózgu, ale nie wszystko co odstające od normy jest złe i trzeba tego się pozbywać, jak widać nie wszystko można zmienić, czy też wybrać sobie, stąd właśnie potrzeba akceptacji oraz tolerancji. Najnormalniej w świecie moglibyśmy stereotypowo założyć, że jak ktoś ma wadę pracy mózgu, to znaczy że jest chory i nie tylko w przypadku tego typu wad, ale też zachowań oraz upodobań przyjętych genetycznie.
Wracając do tematu, skoro to wada pracy mózgu, objawiający się z medycznego punktu widzenia, jak napad padaczkowy, to tak naprawdę jest to powtarzający się obraz.


Uważam, że każdy człowiek powinien iść zgodnie z nauką ale i być naukowcem, odkrywcą i poznawać to, co nas otacza, a nie stać w miejscu i tłumaczyć sobie wszystko ingerencją nieracjonalnych wierzeń, które na ogół są do wyjaśnienia jedynie naukowymi badaniami.
Aktualnie naukowa teoria istnienia zjawiska deja vu odwołuje się do zaburzeń uwagi. Za przyczynę można uznać, tzw. rzut okiem, czyli nasze spojrzenie na sytuację. Jeżeli osoba wchodząca do restauracji niezbyt uważnie "rzuci okiem" w pewną stronę i jej uwaga zostanie na chwile zaburzona innym bodźcem, a potem wróci wróci tam, gdzie ona spojrzała na początku, to może wystąpić tego typu zjawisko zmysłowe.

Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ do naszego mózgu docierają bodźce, które odbieramy nieświadomie. To tak jak sprzeczka ze znajomym; Wybuchamy przez emocje, jesteśmy pewni że wiemy, co mówimy, ale nie zastanawiamy się racjonalnie nad naszymi słowami, bo bodźce emocjonalne w naszej psychice blokują nieświadomie dostęp racjonalnego podejścia do wypowiadanych przez nas słów - kontrolują nami emocje, ale nad tym można pracować, ucząc się nie wybuchać, lecz robić wszystko na spokojnie, panować nad sobą.
Patrząc pierwszy raz w to samo miejsce, widzimy je tak naprawdę drugi raz. Stąd pojawia się chwila przemyślenia, że sytuacja jest nam już znana. Dlatego też jedynym, racjonalnym argumentem jest to, że byliśmy przez chwilę zdezorientowani.


Badania przeprowadzone w SWPS sprawdziły założoną hipotezę, czy przypadkiem za deja vu nie odpowiada znane już zjawisko znaności, czyli takim przykładem znaności jest stojący fotel w domu dziadka. Wystarczy wyobrazić sobie, że wchodzimy do restauracji na Picadelly Circus w Londynie, a w rogu pomieszczenia stoi fotel - identyczny, jak ten u dziadka. Zgodnie z hipotezą, ten fotel może zarazić takim odczuciem "znaności" całą sytuację, w której się znaleźliśmy.
Do takich wydarzeń dochodzi  w szczególności wtedy, gdy przejęci rozmową z kelnerem przy wejściu, nie zwrócimy uwagi na fotel, nawet jeśli świadomie jej nie spostrzeżemy, to jego obraz dotrze do naszego mózgu i może wywołać szereg poznanych nam już zjawisk.
Podczas tych badań, "uczestnikom pokazano zdjęcia, których nigdy wcześniej nie widzieli, lecz w tak krótkim czasie, że nie byli w stanie tego świadomie zauważyć, prezentowano im inne zdjęcia . Okazało się, że oceniali zupełnie dla nich nowe zdjęcia, jako znane. Robili to, gdy przed zdjęciem nowym pojawiało się (świadomie niezauważalne) zdjęcie widziane wcześniej."



Jeżeli zaczniemy mieć uczucie Deja vu, to stańmy w miejscu, na chwilę i rozejrzyjmy się, bo może się okazać że nawet jeżeli nie ma fotela dziadka w danym miejscu, to na stole leży gazeta, która przypomina nam moment, gdy dziadek o poranku ją czytał, przy kawie i śniadaniu. Może warto poszukać w otoczeniu czegoś znanego, albo zastanowić sie czy przypadkiem nie byliśmy na chwile zdezorientowani, skupieni na czymś innym w momencie, gdy najpierw nasz bodziec skupił się na danej rzeczy.







31 komentarze:

  1. Czytam już od dawna twojego bloga i z każdym wpisem podziwiam cię . Jesteś niesamowicie zaparty w sobie , dążysz wytrwale do celu . Ja na twoim miejscu już dawno bym się poddała .Trzymam za ciebie kciuki i życzę żeby udało ci się ułożyć życie w Londynie . Piękne miasto byłam dwa miesiące . Ale wróciłam do szkoły ;/ Gdybym wtedy mogła broniła bym się rękami i nogami żeby tylko nie wyjeżdżać ale cóż wtedy... nie ten wiek po prostu.Pewne rzeczy zrozumiałam z dużym opóźnieniem , życzę ci żebyś ty tego błędu nie popełnił . ;) Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli się chce, to się potrafi, wystarczy wiedzieć czego się chce :)
      Przyjedziesz w odpowiednim czasie <3

      Usuń
  2. Max Jesteś Najlepszy! Trzymam za Ciebie bardzo kciuki i wiem ,że wszystko się ułoży! ;*
    http://ask.fm/syluuu98

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow Maks ! Czytam Twojego bloga od niedawna i bardzo mi się podoba. Życzę powodzenia w Londynie i odwiedzaj często Nas tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, wreszcie jakiś temat na dłuższą rozmowę i dyskusję ;) Swego czasu czytałem w jakiejś gazecie typu "Wróżka" o różnych paranormalnych zjawiskach i one rzeczywiście są wciągające. Chociaż deja vu nie jest czymś paranormalnym, bo można je jakoś racjonalnie wytłumaczyć, ale teorii jest wiele i pewnie długo nie dowiemy się co tak naprawdę odpowiada za to zjawisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię dłuższe wpisy :D
    Masz całkowitą rację. Hmm.. Pisałeś raz na kontrowersyjny temat adopcji przez osoby będące w homoseksualnych związkach. A wypowiedziałbyś się na blogu raz na kontrowersyjny temat wiary i kościoła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę się wypowiedzieć, ale to zajmie mi trochę czasu zebranie faktów :)

      Usuń
  6. Kolejny Świetny Wpis !! Uwielbiam <33

    OdpowiedzUsuń
  7. A jak wytłumaczysz odnośnie Deja Vu moje przypadki bo nie są one jednorazowe.
    Szłam z przyjaciółką późniejszym popołudniem po mieście, nagle odczułam to dziwne uczucie, było to deja vu... ale wszystko przychodzi mi łatwo na myśl - odnośnie tego co się za chwilę wydarzy.
    Powiedziałam jej tak ' podjedzie do nas kobieta w fioletowym tico z odświeżaczem powietrza przewieszonym na lusterku w kształcie choinki i zapyta się o drogę do poczty '.
    M. zamilkła, nie uwierzyła w to.. ja zresztą też bo to było dziwne.
    Nagle po jakiejś minucie bądź 2 podjeżdża takowy samochód, przyjaciółka zamilkła, otrząsnęła się i wytłumaczyła jej drogę. Jak odjechała kierowała w moją stronę dziwne pytanie... nie wiem skąd się to wzięło, ale pojawił się pewien obraz w mojej głowie i odczułam impuls, że muszę to powiedzieć.
    Zresztą obie po tej sytuacji miałyśmy łzy w oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wyjasnie Ci, bo ogólnie nie interesuje się tymi tematami ale to są fakty naukowe :D

      Usuń
  8. Jesteśmy z Ciebie mega dumni Maks. Czułam, że się nie poddasz i będziesz starał się zostać w Londynie. Tak trzymaj :))) Nie poddawaj się :PPP Będzie dobrze. Trzymamy za Ciebie kciuki. Jesteś świetnym człowiekiem. W końcu dotrzesz do tego, co chcesz osiągnąć. Pozdrawiamy i czekamy na następne wpisy ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi sie ten wpis jest swietny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze świetny wpis i daje do myślenia.
    Nie przejmuj sie , nie tylko Ty spędzasz je samotnie.ZNOWU... XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobra notatka, lubię tego typu tematy ja DEJA VU, OOBE czy LD :) sam próbowałem kiedyś LD raz mi się nawet udało :p ps. Ja na Twoim miejscu pewnie zrobił bym to samo też bym nie wyjeżdżał dobra decyzja. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog. 3mam za Ciebie kciuki i wierzę, że dasz rade spełnić swoje marzenia ;) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie, też co lubię w walentynkach to tych chłopaków zabieganych z kwiatami, miśkami czy reklamówkami zakupów: jakiś słodkich rogalików czy czegoś ;D to jest akurat fajny widok, albo jak idzie para i dziewczyna trzyma w ręku róże, i wszystko jasne ♥
    Deja vu jest dziwnym zjawiskiem.. Miewałam takie coś, ale nigdy się nad tym nie zastanawiałam głębiej ;o
    Bardzo dziwna chwila, świadomość że 'to już było' i w zasadzie chęć zmienienia tego aby się nie powtórzyło, a jak zmieniasz, to się okazuje że tak własnie miało być... Nie wiem, strasznie zakłopotany temat..
    Trzymaj się Maks ;) / A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha to już nie dzien walentego ale kobiet :D
      Każdy miał z tym styczność hah

      Usuń
  15. A nie chciałbyś kiedyś zamieszkać w Birmingham ? Byłam i wiem jak tam jest :)

    OdpowiedzUsuń

Thanks for your comment :) See ya later

 

Follow by Email

Blogger news

Najlepsze Blogi

Twitter Updates